TECH – to lubię!

Niezależny blog o technologii – dowiecie się tutaj co lubię, a co mi się nie podoba. A czy Wam to przypadnie do gustu? Cóż… to mój blog, więc mało mnie to interesuje :)

Sprzęt

Xiaomi Mi Scale 2 – waga z Bluetooth, której nie potrzebujesz

Znacie to uczucie, kiedy coś zamawiacie i z tęsknotą wypatrujecie listonosza/kuriera/paczki w paczkomacie? I najlepiej żeby to był elektroniczny gadżet. Tak, to musi być gadżet! Nagle dostajecie przesyłkę. Z rozmachem i bez należytej staranności rozszarpujecie opakowanie, żeby jak najszybciej wypróbować nową zabawkę. Znacie to, prawda? No, to nie spodziewajcie się tego od wagi łazienkowej…

Xiaomi Mi Scale 2 dotarła do mnie wczoraj i już zdążyła mnie dwukrotnie poddenerwować. Po pierwsze – na prawdę, chętnie kiedyś zrobię „unpacking”, ale na litość boską, to waga – ubogi zestaw startowy. W pudełku znalazła się waga, instrukcja i tyle. No, ale czegóż chcieć więcej? Baterii. Więc mimo pieczołowicie planowanego szybkiego startu, musiałem poszperać i odnaleźć w domu cztery baterie AAA. Nie, nie zwykłego „naleśnika”, czy dwóch, a cztery małe paluszki. W końcu Bluetooth zobowiązuje… Aaa, całość zabezpieczona jest jeszcze dodatkową folią ostrzegającą przed ryzykiem błędnego, pierwszego pomiaru, ale tym nie będziemy się teraz przejmować.

Stajemy na wadze, a na mlecznym tle pojawia się biały licznik. Wskazania rosną szybko, stabilizując się na jednym poziomie w mniej więcej takim samym tempie, jak każda inna waga z cyfrowym wskaźnikiem. Samego „wyświetlacza” nie dostrzeżemy wcześniej na samej wadze, dopóki na niej nie staniemy, co jest i wadą, i zaletą – jest estetycznie, ale łatwo stanąć w przeciwnym kierunku, który wyznacza jedynie lśniące logo MI. Pod liczbą kilogramów pojawi się jeszcze „pasek ładowania”, który oznacza trwający pomiar reszty wskaźników:

  • BMI (pkt)
  • Tkanka tłuszczowa (%)
  • Tłuszcz trzewny (pkt)
  • Mięśnie (kg)
  • Woda (%)
  • Podstawy przemiany materii (kcal)
  • Masa kostna (kg)

Aby podejrzeć te informacje, trzeba zainstalować aplikację Mi Fit (znaną dla posiadaczy zegarków i smart-opasek od Xiaomi), zalogować się i dodać wagę do obsługiwanych urządzeń w profilu. Teraz stajemy na wadze i obserwujemy ekran smartfonu – powinna pojawić się dokładnie ta sama liczba, co na wadze, czyli coś na kształt potwierdzenia PIN’em. Trochę ryzykowne, bo co jeśli w tym samym czasie, ktoś inny, o tej samej masie, chciałby sparować swoją wagę? 🙂

Po chwili zobaczymy komplet danych, z czego jedna mnie mocniej zastanowiła, czyli tłuszcz trzewny. Pomyślałem, że Xiaomi mnie obraża, ale wygooglowałem, że wynika to z „szybkich” kalorii, co poniekąd zgadzałoby się z jadłospisem tego konkretnego dnia. A jeśli chodzi o same wyniki, to nie oczekujmy precyzyjnych pomiarów a’la urządzenia z siłowni i aptek, ale chodzi o złapanie punktu odniesienia dla poszczególnych wskaźników i staranne ich poprawianie.

To, co jednak mnie bardziej zastanawia to mechanizmy automatyczne i rozpoznawanie użytkowników. Po pierwsze, waga nie przesyła automatycznie pomiarów do smartfonu tylko trzeba uaktywnić aplikację – a przynajmniej tak to działa w moim przypadku i nie wiem czy nie wynika to z jakichś ograniczeń optymalizacyjnych w smartfonie – jeszcze sprawdzę. Po drugie, najpierw trzeba dodać nowego użytkownika, którego chcemy rejestrować, co pozwoli na oglądanie jego wyników w smartfonie. Żony mogą nie być zachwycone…

Nie skreślam tej wagi, bo generalnie… ładnie wygląda… i ma bluetooth… Zaskoczył mnie brak baterii, to, że nie przesyła automatycznie danych do aplikacji, no i to, że mam za wysoki tłuszcz trzewny… Ale poza tym jest całkiem ok, jak na wagę za 139 zł 🙂

2 KOMENTARZE

Leave a Reply