TECH – to lubię!

Niezależny blog o technologii – dowiecie się tutaj co lubię, a co mi się nie podoba. A czy Wam to przypadnie do gustu? Cóż… to mój blog, więc mało mnie to interesuje :)

News Sprzęt

Royole – brawo za pierwszego składaka!

Wigry 3… łezka się w oku kręci… Szkoda, że dzisiaj rowery-składaki to niewątpliwie nisza, która zakrawa o hipsterstwo, ale jest inna branża, która na nowo odkrywa składane konstrukcje. Choć chyba lepszym sformułowaniem byłoby „zginane”. I choć Royole Flexpai mogliśmy zobaczyć po raz pierwszy już kilka miesięcy temu, to dopiero teraz możemy go… zamówić! No cóż… korki od szampana nie strzelają, bo sama konstrukcja nadal ma więcej do czynienia z prototypem, w dodatku brzydkim i drogim, co nie wróży mu rynkowego sukcesu, ale nadal warto się przy nim chwilę zatrzymać.

Royole – a co to w ogóle jest? Jeśli spodziewaliście się, że pierwsze tego typu konstrukcje zobaczycie w wydaniu największych producentów, to byliście w grubym błędzie. Firma powstała w 2012 roku, a mimo tak stosunkowo krótkiego stażu ma na swoim koncie wiele innowacyjnych konstrukcji bazujących na elastycznych wyświetlaczach – najcieńszy ekran AMOLED (2014), gogle VR (2015), zakrzywiona, samochodowa deska rozdzielcza (2016), ekran „do pisania” RoWrite (2017), czy właśnie pierwszy składany smartfon dostępny komercyjnie (2018). Robi wrażenie.

Royole FlexPai oficjalnie zaprezentowany został podczas – właśnie odbywających w Las Vegas – targów CES 2019. Posiada elastyczny ekran OLED 7,8″ przy proporcjach 4:3 i rozdzielczości 1920 x 1440. Tak przynajmniej wygląda po rozłożeniu, bo po złożeniu dostajemy w sumie 3 obszary robocze o szerokości 810, 720 i 390 pikseli, a więc i różniące się proporcjami. Ta ostatnia oczywiście odpowiada za „zagięcie”. Aha, jest jeszcze procesor Snapdragon 855 i pamięć w dwóch wariantach: 128 i 256 GB. Całość pracuje I to wszystko za jedyne 1388 euro! Oczywiście w uboższej wersji pamięci, ale jeśli potrzebujemy dwukrotnie większej pojemności, to dokładamy 151 euro. Cena – bajka. Jak i cały smartfon – spełnienie marzeń!

No dobra, koniec sarkazmu, bo nie oszukujmy się, smartfon trafi w ręce pasjonatów, trochę jak okulary Google, bo wynika to z czynników, o których pisałem wyżej (dla przypomnienia: brzydko, drogo i bardzo prototypowo). W dodatku nie rozumiem, dlaczego Royole uparł się właśnie na taką formę zagięcia, która w tym momencie nie nadaje się do komfortowego użytku jako telefon, a o schowaniu w kieszeni możemy zapomnieć. Osobiście, najbardziej razi mnie – nawet jeśli delikatne – wypukłe zagięcie po rozłożeniu urządzenia, a na przebitkach z wideo, które wrzucę na końcu widać w ogóle nierówną konstrukcję samego ekranu. No i gdzie ta bezramkowość? 🙂

Cóż, nie spodziewam się w tym roku żadnych tego typu konstrukcji porywających tłumy, bo to wszystko będzie „macanie” opinii. I w tym względzie produkt Royole zasługuje na pochwały, bo choć jest mocno abstrakcyjny, a sama firma raczej mało znana, FlexPai stał się ich marketingowym hitem, na którym wszyscy mogą się uczyć. I przypuszczam, że Royole chciałby raczej zarabiać na know-how, niż na samym urządzeniu, a jako prekursor z bogatym doświadczeniem w dziedzinie elastycznych ekranów, ma ku temu predyspozycje.

Na koniec wideo z prezentacją urządzenia i życzenia:
1. Royole, powodzenia dalej! Tylko z inną konstrukcją…
2. I żebyśmy mogli oglądać więcej takich ciekawostek, bo na ten moment niczym innym nie są 🙂

fot. retro.pewex.pl, royole.com, memy.pl

Leave a Reply