TECH – to lubię!

Niezależny blog o technologii – dowiecie się tutaj co lubię, a co mi się nie podoba. A czy Wam to przypadnie do gustu? Cóż… to mój blog, więc mało mnie to interesuje :)

Sprzęt

Huawei Smart Scale AH100 – Xiaomi wcale nie lepsze

Niestety, waga Xiaomi wróciła do sprzedawcy, bo miała dwie wady, które nie pozwalały uzasadnić mi wydatku 139 zł. Wziąłem więc na warsztat jej rodzimego konkurenta, który nie dość, że jest tańszy, to jeszcze jest wolny od wad Xiaomi. No dobra… Waga Huawei też nie jest idealna, ale tym razem jestem w stanie przełknąć pewien mankament i zostawić ją na dłużej.

Zacznijmy jednak od podobieństw, bo tych nie brakuje… Przesyłka wygląda niemal identycznie – podobne rozmiary i kartonowy standard opakowania, podobny zestaw papierków i znowu brak baterii (ok, dzisiaj już to tak nie dziwi). Małe paluszki ponownie wkładamy pod pokrywę na spodzie wagi. Podobnie wygląda parowanie obu urządzeń z dedykowanymi aplikacjami (poprzez uruchomienie ważenia i stanięcie na wadze), a i zakres pomiarów jest bardzo zbliżony:

  • BMI (pkt)
  • Procentowa zawartość tkanki tłuszczowej (%)
  • Trzewna tkanka tłuszczowa (pkt)
  • Masa tkanki mięśniowej (kg)
  • Zawartość wody w organizmie (%)
  • Podstawowa przemian materii (kcal)
  • Zawartość minerałów w kości (kg)
  • Białko (%)

To teraz przejdźmy do różnic, bo już z powyższej listy wynika jedna z nich – dochodzi „Białko”, czyli – jak czytam ze szczegółowych informacji:

Białka zbudowane są z jednego lub wielu długich łańcuchów składających się z aminokwasów. Zawartość białka w organizmie to proporcja zawartości białka do masy ciała. Białko jest budulcem wszystkich organizmów żywych i stanowi ważny element komórek w ciele człowieka. Pomaga także odbudowywać tkanki.

Nie bez powodu skopiowałem całą treść, bo to dobrze uwydatnia kolejną różnicę, tym razem informacyjną – producent dostarcza zdecydowanie więcej szczegółowych informacji o elementach pomiaru. W dodatku, to co w Xiaomi nazywało się „masą kostną”, tutaj jest „zawartością minerałów w kości”, czyli zawartość soli nieorganicznych w kości (nie jestem taki mądry, to też wyczytałem z opisu Huawei). I żeby była jasność, pomiar na obu wagach tego wskaźnika jest bardzo zbliżony, a jednak – chyba przyznacie – chodzi o dwie zupełnie inne kwestie.

Jeśli chodzi o dokładność pomiarów, to jest dokładnie na takim samym poziomie, tzn. stając raz po raz na innej wadze, dostajemy niemal identyczne wyniki, więc nie będę się nad tym rozwodził.

Sama aplikacja jest moim zdaniem niespójna graficznie. Po uruchomieniu „Zdrowia”, bo tak nazywa się aplikacja Huawei Health po instalacji, pojawia się całkiem przyjemny dla oka interfejs. Wchodzimy w „Wagę” i… czar jakby pryska. Owszem, mamy pod ręką wszystkie potrzebne informacje, ale jednak wolałem sposób prezencji, jaką oferowało Xiaomi. Szczerze mówiąc, wchodzę w to menu z pewną odrazą… i to mankamant, który mi najbardziej doskwiera. I to tym dziwniejsze, że jeśli zechcemy udostępnić swoje wyniki, to Huawei generuje już zupełnie inny, dobrze przygotowany podgląd. Leo why..

Płynnie przeszliśmy do aplikacji i pomiarów, a nie możemy zapominać o designie, który jest całkowicie różny w porównaniu do Xiaomi. Tutaj, zamiast tworzywa, mamy szkło i nie uświadczymy 4 srebrnych „placków”, a przyjemne dla oka akcenty estetyczne. Wizualnie zdecydowanie bardziej odpowiada mi Huawei, ale jednak przyjemniej stawało się na Xiaomi, bo jednak trzeba stanąć na wagę gołą stopą, a wiecie… zimne szkło… Mimo wszystko, stawiam na design.

Najistotniejszą różnicą jest jednak fakt synchronizacji danych, który przeważył w moim przypadku za wyborem wagi od Huawei. W przypadku Xiaomi zawsze musiałem ważyć się, mając aktywną aplikację w tle. Nie wiem, może nie umiałem czegoś ustawić – szczerze, mało mnie to dzisiaj interesuje. W przypadku Huawei problem znika – możemy ważyć się kiedy chcemy, a wyniki zostaną zsynchronizowane z aplikacją, gdy ją włączymy przy ponownym pomiarze. Innymi słowy, możemy ważyć się bez aplikacji w środę, czwartek, piątek, a w sobotę aktywujemy aplikację, stajemy na wadze, a po wszystkim mamy załadowaną kompletną historię. Dla mnie super. Zwłaszcza, w cenie ok. 120 zł.

Leave a Reply