TECH – to lubię!

Niezależny blog o technologii – dowiecie się tutaj co lubię, a co mi się nie podoba. A czy Wam to przypadnie do gustu? Cóż… to mój blog, więc mało mnie to interesuje :)

Sprzęt

Huawei Matebook D 15,6″ – „rzetelna” recenzja

Na wstępie wypadałoby mi chyba przeprosić za swoją dłuższą nieobecność, ale przecież nie obiecałem regularności 😊 Mam za to powód do napisania recenzji sprzętu, jaki wpadł mi w ręce na Sylwestra 2019. Mam go zatem całe 7 dni, więc uważam, że już czas na rzetelną recenzję 😊 Oczywiście, pół żartem, pół serio, ale czy naprawdę macie ochotę brnąć przez cyfry i benchmarki? No właśnie, ja też nie. Opiszę więc w kilku słowach moje wrażenia po kilku dniach obcowania z tym sprzętem. Wbrew wrażeniu, które może pozostać po przeczytaniu tego materiału, artykuł nie jest sponsorowany, a Matebooka zakupiłem do użytku domowego za własne monety (no dobra, na kredyt, więc za monety banku, ale to już szczegół 😊).

Huawei Matebook D,  którym dysponuję, dobrze opisuje ta specyfikacja: Ekran 15.6″ IPS (BOE), Core i5-8250U, 8 GB RAM, 128 GB SSD + 1TB HDD, NVIDIA GeForce MX150 2 GB. Sprzęt zakupiłem w cenie 2 299 zł, dzięki złowieniu promocji na pepper.pl (jeszcze raz dziękuję za wrzutę!). Owszem, w podobnej cenie można nabyć wiele innych laptopów, ale z reguły bez dedykowanej karty graficznej. Dla mnie nie był to „must have”, ale doświadczenie każe mi sądzić, że lepiej taką kartę mieć, niż siłować się uruchomieniem nawet podstawowych gier, nie mówiąc już o wsparciu dla wideo w wysokiej rozdzielczości czy obróbce grafiki.

Jedną z ciekawostek dotyczących tego modelu jest matryca. Otóż okazuje się, że producent sprzedaje ten sam laptop z matrycami od dwóch różnych producentów. Nie bez powodu więc w powyższej specyfikacji dodałem oznaczenie BOE, bo to właśnie ta matryca trafiła do mnie (można sprawdzić przy użyciu aplikacji HWiNFO) i to właśnie ona dysponuje kontrastem 1:800 – w przeciwieństwie do AU Optronics, gdzie znajdziemy 1:400… W każdym razie nie oczekujmy OLED-owych czerni, ale i tak kolorystyka jest żywa i przyjemna dla oka 😊 Warto jeszcze zaznaczyć, że mamy tu rozdzielczość 1920 x 1080, więc zagęszczenie pikseli tylko poprawia końcowy efekt 😊

Jeśli chodzi o wydajność to też jest całkiem nieźle. Niestety mój punkt odniesienia kończy się na wiekowym Lenovo Yoga czy Sony Vaio (tak, jeszcze z Sony w nazwie), ale jeśli popatrzę na służbowego Della na i7, to wcale nie widzę ustępstw po stronie Huawei. Mam nawet wrażenie, że działa sprawniej – sam system wstaje w kilka sekund, a otwieranie aplikacji czy poruszanie się po – przecież zasobożernym – Chromie z dużą liczbą otwartych kart nie sprawia mu najmniejszych trudności. I za to stawiam bardzo duży plus dla tego modelu.

Grafika od MX150 od NVIDIA też nie niosła za sobą nadziei na grywalność w wysokiej rozdzielczości z pełnym wygładzaniem tekstur na wymagających tytułach. A skoro jej nie niosła, to i zawiedziony nie jestem, że sobie z tym nie radzi 😊 Ale… jeśli zrezygnujemy z kilku opcji, ograniczymy rozdzielczość, to bez problemu uruchomimy Mortal Kombat XL w blisko 60fps, a i Heros VII nie zająknie się (przepraszam, ale chodziło tylko o szybkie sprawdzenie możliwości, więc nie oczekujcie dogłębnych testów karty – i tak znajdziecie je w sieci 😊). W każdym razie wiem, że bez swojego PS4 i zapasu planszówek, gdy jednak najdzie mnie ochota na granie, mam jakąś alternatywę 😊

Bateria w pierwszym dniu trochę zawodziła, ale tutaj chyba przesadziłem z testami i instalacją wszystkich tak bardzo potrzebnych aplikacji. Dzisiaj laptop pracuje w trybie oszczędzania energii już ok. 7 godzin, a jeszcze daje nadzieję na kolejną godzinę. I wcale nie było tak, że latałem tylko po stronach, ale i trochę męczyłem dysk kopiowaniem plików ze starszych laptopów, instalowałem kolejne dodatki (ale chyba już jest wszystko…), także wynik jest dla mnie całkowicie zadowalający 😊

Na koniec słowo o klawiaturze, bo to właśnie na niej powstał ten tekst. Jest bardzo wygodna. Kropka. Tak by wypadało chyba zakończyć, ale poza tym, że palce szybko przywykły do bezwzrokowego klikania, to jednak muszę zwrócić uwagę na minus, który długo kazał mi się zastanawiać nad zakupem – brak podświetlania! Nie ma co ukrywać, jest to wada, chociaż niewykluczająca, a nawet można w niej znaleźć plusy w postaci dłuższej pracy na baterii. A skoro i tak raczej rzadko patrzę na klawiaturę, przeboleję 😊

A skoro już przy wadach jesteśmy, znalazłem jeszcze dwie. Laptop zaskoczył mnie trochę wagą – niby tylko 2kg, ale jednak. Tym chyba płacimy za całkiem solidne wykonanie, do którego znowu przyczepić się nie potrafię. A druga wada – za mało portów. Raptem 3xUSB, HDMI, jack audio i – przez grzeczność – port zasilania. Nie ma slotu kart SD (nie używam, ale to w myśl zasady, że lepiej mieć wybór niż nie), ale bardziej boli mnie brak slotu USB-C (w przypadku mojego telefonu nie musiałbym przekładać na drugi kabel).

I to by było chyba na tyle. Rzetelnie? Nie. Subiektywnie? Jak najbardziej, ale przecież o to właśnie chodzi. Możecie nie zgadzać się z moją opinią, ale ja szczerze polecam ten model, bo w swoim stosunku cena/jakość trudno znaleźć godnego rywala (chociaż pepperowicze pewnie już ostrzą kły na inne promocje, ale tak zawsze bywa 😊). Jeszcze raz: polecam!

Leave a Reply