TECH – to lubię!

Niezależny blog o technologii – dowiecie się tutaj co lubię, a co mi się nie podoba. A czy Wam to przypadnie do gustu? Cóż… to mój blog, więc mało mnie to interesuje :)

Sprzęt

Google Pixel 2 – miłe zaskoczenie

Sam jestem użytkownikiem Google Pixel 2 XL od pół roku i bardzo sobie go chwalę. Moja małżonka stwierdziła jednak, że też by chciała mieć szybszy telefon i pstrykać „takie zdjęcia”, ale na pewno nie kupi takiej „patelni”. I okazało się, że wybór wśród w miarę kompaktowych smartfonów z bardzo dobrymi aparatami w zasadzie nie istnieje… Ostatecznie więc wybór padł na mniejszego brata XL, a sam sprawiłem sobie drugi taki egzemplarz do wewnętrznych testów. I tu – co przychodzi mi z dużym trudem – bardzo miło się zaskoczyłem.

Pixel 2 dysponuje 5-calowym ekranem umieszczonym w obudowie o wymiarach 144.80 x 68.60 x 7.62 mm. Mnie osobiście rażą dość duże „pasy startowe” przy górnej i dolnej krawędzi ekranu, ale w rzeczywistości bardziej irytują tylko na zdjęciach prasowych, bo w rękach już nie stanowią takiego problemu. Sam telefon jest nieznacznie grubszy od 2XL, ale dzięki temu zdecydowanie pewniej leży w dłoni. W ogóle jest cholernie poręczny w porównaniu do 2XL, który bez etui sam chce wyskoczyć z dłoni… Więc tu pierwszy plus.

Drugi to ekran. Zastosowany tutaj AMOLED zdecydowanie wierniej oddaje barwy. Znikło – znane mi – niebieskie zabarwienie, a sam ekran jest po prostu świetny. Owszem, nie ma tu proporcji 18:9 (lub pokrewnych), a jedynie 16:9, które choć odstaje od dzisiejszych standardów, to wcale nie uznałbym tego za wadę – przynajmniej w YouTube nie trzeba rozszerzać podglądu 🙂

Trzecim plusem jest wydajność. Przy tym samym procesorze (Snap 835) mamy tu mniejszą rozdzielczość niż w 2XL – 1080×1920 vs 1440×2880, co wyraźnie daje się we znaki w testach graficznych Antutu. Tam, gdzie Pixel 2 XL potrafi klatkować, zwykła „dwójka” płynnie generuje obraz. W zwykłych zastosowaniach nie widać specjalnie różnicy, a klikanie w telefony umieszczone obok siebie w tą samą sekwencję aplikacji i wychwytywanie milisekundowych odchyleń uważam za całkowicie pozbawione sensu.

Jeśli chodzi o aparaty to w obu urządzeniach są takie same, więc nie będę się nad tym rozwodził, tylko wrzucę kilka przykładowych zdjęć. Generalnie bez zaskoczenia – jest świetnie.

Audio z głośników przypomina trochę to z iPhone’a, czyli jest bardziej wypłaszczone, czego nie uznaję ani za wadę, ani zaletę – jest inaczej, co nie znaczy, że źle. Trudno też na razie odnieść się do baterii, bo w porównaniu do 2XL jest zdecydowanie mniejsza (2700 mAh vs 3520 mAh), ale mamy mniejszy ekran i niższą rozdzielczość, więc sumarycznie będzie pewnie nadal bardzo dobrze, biorąc pod uwagę niskie „spożycie energii” przez system Google.

Jedno, co mnie martwi, a co wystąpiło w tym modelu, a powieliło się w raportach wielu innych użytkowników z całego świata, to dziwne dźwięki wydostające się z obudowy urządzenia. Jakby przeskakiwały jakieś impulsy elektryczne. Owszem, słychać to tylko w absolutnej ciszy, gdy telefon jest przy uchu, ale nadal nie mogę tego uznać, za normalne zjawisko.

W ogólnym rozrachunku oceniam telefon bardzo pozytywnie. Choć mógłby być jeszcze mniejszy, czym na pewno zaskarbiłby sobie serca wielu użytkowników, głównie płci pięknej, to i tak próżno szukać dla niego alternatywy.

Leave a Reply